Jak samodzielnie wywołać film czarno biały
Swego czasu manualny proces wywoływania filmów był bardzo powszechną praktyką zarówno wśród fotografów jak i entuzjastów fotografii. W dobie fotografii cyfrowej wywoływanie filmów stało się trochę zapomnianą sztuką. Mimo, że nie jest to już tak popularne jak kiedyś, to wszystkie środki chemiczne i akcesoria są bez problemu dostępne. Pełną listę opisałem w jednym z wcześniejszych wpisów.
Co dało mi nauczenie się wywoływania filmu? Wydaje mi się, że bardziej doceniłem i zrozumiałem prawdziwe sedno fotografii. To trochę jak z każda pracą, tak naprawdę zrozumieć daną branżę (nie mam tu na myśli tylko fotografii) może tylko ten który zna każdy jej każdy najmniejszy i największy proces, od początku do samego końca. Po za tym samodzielne wywołanie było dla mnie wielkim powiewem świeżości, znów jestem w stanie patrzeć na fotografie tak jak na początku mojej fotograficznej drogi. Znów się nią fascynuję, znów zaczynam zadawać nowe pytania i szukać na nie odpowiedzi. Brakowało mi chyba zwyczajnie procesu uczenia się.
Krok 1 - Klisza
Po tym jak skończyliśmy swoją rolkę kliszy trzeba ją nawinąć na szpulę w koreksie. Odbyć się to powinno w warunkach ciemniowych, ja nie posiadam odpowiedniego pomieszczenia, więc używam do tego rękawa ciemniowego. Wszystko co potrzebne musimy przygotować zawczasu zanim zamkniemy rękaw ciemniowy a będą to: koreks ze szpulą i przykrywką oraz nożyczki do odcięcia filmu od rolki po nawinięciu.
Muszę przyznać, że na początku wcale nie było łatwo. Praca po omacku, może zdezorientować, rozwinięty w rękawie ciemniowym film potrafi się poplątać, ale to zwyczajnie kwestia wprawy i po kilku rolkach idzie już jak burza.
Kiedy cały film mamy nawinięty na szpulę (cały czas pracując w warunkach ciemniowych), odcinamy nożyczkami film od rolki i umieszczamy szpulę z filmem w środku koreksu i zamykamy go. W tym momencie można już wszystko wyciągnąć z rękawa bo film jest już zabezpieczony.
Krok 2 - Chemia
Kiedy nasz film czeka sobie w zabezpieczonym koreksie, musimy przygotować wywoływacz i utrwalacz. W niektórych opracowaniach znajdziecie jeszcze wzmiankę o trzecim środku który jest stoperem i jest stosowany do płukania po wywoływaczu. Ja go nie używam, zamiast tego płukam zwykłą wodą a zdjęcia i tak wychodzą tak jak powinny.
Wywoływacz
Tu można by się rozpisywać w nieskończoność bo rodzajów jest całe mnóstwo. Są inne wywoływacze do filmów o klasycznym ziarnie inne do filmów bardziej nowoczesnym o ziarnie typu T. Do tej pory używałem filmów o ziarnie klasycznym i używałem wywoływacza Rodinal, ale jeśli Wasze preferencję są inne to jest cała strona Massive Dev Chart poświęcona tylko i wyłącznie temu jak dobrać czas i rozcieńczenie do filmu i danego wywoływacza. Wiem brzmi to trochę enigmatycznie na początek, ale po jakimś czasie obcowania z tymi środkami staje się zwyczajne i oczywiste.
Ja używałem filmu Kodak Trix 400, który wywoływałem w Rodinalu w rozcieńczeniu 1+50 (1 część Rodinalu i 50 części wody). Dla mnie bardzo pomocna była aplikacja na androida Dev it, posiada ona funkcje obliczenia właściwych proporcji do danego rozcieńczenia. Wystarczy podać jakie rozcieńczenie nas interesuje (u mnie 1+50) i ile ml roztworu chcemy uzyskać (dla mojego Koreksu 800ml).
Na powyższym zrzucie ekranu doskonale widać jak dokładnie aplikacja oblicza nam jakiego rozcieńczenia będziemy potrzebować.
Utrwalacz
Tutaj nie ma zbyt wielkiej filozofii, bo utrwalacz rozcieńczamy w proporcjach 1+4 (chyba, że producent podaje inaczej) i wywołujemy 2-5 min. Nie spotkałem się z przypadkiem, żeby coś poszło nie tak przy utrwalaniu filmu jeśli będziemy trzymać go za długo w kąpieli, więc ja wole zawsze 5 minutową kąpiel bo wole mieć pewność, że film nie utleni się na kliszy po jakimś czasie.
Krok 3 - Kąpiele w koreksie
Kiedy już wszystkie środki chemiczne mamy przygotowane, czas zacząć wywoływać nasz film. Tutaj znów bardzo przydatna jest dla mnie aplikacja Dev it, można wybrać w niej rodzaj filmu, czułość ISO z jaką był naświetlany, wywoływacz i rozcieńczenie oraz temperaturę a aplikacja pokaże nam w jakim czasie co powinniśmy robić. Jest trochę takim przewodnikiem, który prowadzi nas za rękę. Szkoda, że potrafi nawijać filmu na szpulę po ciemku.
Na powyższym zrzucie ekranu widać, że mój film muszę wywoływać przez 13 min w wywoływaczu i obracać całym koreksem co 60 sekund (ja robię 4 pełne obroty koreksu). Po skończonym wywoływaniu następuje płukanie przez minutę wodą, żeby zatrzymać proces wywoływania. Ja płukam zwykła wodą kranową. Po płukaniu przechodzimy do utrwalania przez 3 min i tutaj też co 60 sekund obracam delikatnie zbiornikiem. Po utrwaleniu należy jeszcze raz przepłukać wszystko wodą aby pozbyć się całej chemii.
Teraz możemy już śmiało otworzyć koreks, wyciągnąć szpulę z filmem i ujrzymy na niej nasze zdjęcia. Pozostaje nam tylko rozwinąć film, ściągnąć z niego wodę, najlepiej za pomocą ściągaczki i rozwiesić gdzieś do wyschnięcia.
Zanim wezmę się za skanowanie zostawiam film do wyschnięcia na 3-4 godziny, aby mieć pewność, że nie ma na nim już żadnej wody.
Wiem, to wszystko wydaje się na początek przytłaczające i skomplikowane, też tak miałem, ale po po pierwszym samodzielnym wywołaniu filmu wszystko się rozjaśnia samemu.
Nie długo postaram się nagrać video z całego procesu krok po kroku jeszcze raz przeprowadzić przez cały proces.
Gorąco zachęcam do samodzielnego wywoływania filmu, bo można się wiele nauczyć i osiągnąć na zdjęciach efekty o których w fotolabach nie mają lub nie chcą mieć zielonego pojęcia.



Komentarze
Prześlij komentarz