Najlepsza szkoła to stara szkoła
Pamiętam kiedy kupiłem swoją pierwszą lustrzankę cyfrową, byłem w siódmym niebie. Z miejsca zacząłem robić mnóstwo zdjęć, wszystkiemu i wszystkim dookoła. Co poniektórzy mieli mnie już potem trochę dość. Czasami te zdjęcia były nawet znośne, ale w większości nadawały się do kosza. Z biegiem czasu zdjęć było coraz więcej i więcej, przycisk migawki naciskałem już odruchowo, bez większego zastanowienia. Wow! Mój Nikon robi 8 klatek na sekundę! To było dopiero coś, ale zatraciłem się w tym wszystkim, moje zdjęcia stały się wynikiem przypadku a nie przemyślaną pracą. Czułem, że zaczyna mi czegoś brakować. Filozofia łączenia karabinu maszynowego i aparatu przestała mi najzwyczajniej na świecie odpowiadać. Może na 1000 zdjęć trafiało mi się jedno które by mnie satysfakcjonowało. W tamtym okresie swojego życia poczułem zwykłą niechęć do fotografii, gdyby nie zlecenia ślubne to chyba nie fotografował bym wtedy wcale. Poczułem też dużą frustracje bo poniekąd moja ukochana fotografia stała się dla mnie odruchowym zachowaniem a nie intelektualną przyjemnością. Uczucie tak paskudne, że zdecydowałem się trochę cofnąć a ratunek znalazłem w kliszy.
 |
| Minolta XG-M, Rokkor 35mm f2.8, Ilford Delta 400 |
Uczy, bawi, wychowuje
Powrót do fotografowania na filmie spowolnił proces powstawania moich zdjęć, ale to wcale nic złego. Dla mnie wolniej oznacza dokładniej, bardziej przemyślanie. Za każdym razem zanim nacisnę spust migawki muszę się dokładnie zastanowić czy wszystko mam dobrze ustawione, czy kompozycja mi odpowiada, czy światło jest takie jak chce? Przyczyna jest prosta, film kosztuje i to nie kosztuje wcale mało, więc jak każda nie udana klatka kosztuje podwójnie.
Tania jak barszcz
Tak wiem, przed chwilą napisałem, że film kosztuje i dokładnie tak jest, ale moim zdaniem koszt fotografii analogowej jest w dalszym ciągu dużo mniejszy niż fotografii cyfrowej. Wystarczy spojrzeć na dzisiejsze ceny dobrych aparatów cyfrowych. Jest to czasami kilka tysięcy złotych za dobrej klasy aparat. Za te pieniądze mam film fotograficzny do końca życia a co do cen sprzętu analogowego to tu można wybierać i przebierać. Ostatnio kupiłem dalmierz Minolty za dosłownie 47 zł... Dodam, że w pełni sprawny, aż się samemu zdziwiłem.
 |
| Minolta Hi Matic G |
Film czarno biały
To był chyba jeden za najważniejszych powodów dla których film zagościł u mnie na dobre. Odwzorowanie i czerni i bieli na filmie. To po prostu nie ma odpowiednika w świecie cyfrowym. Może ewentualnie Leica Monochrome, ale nie będę się wypowiadać bo nie miałem z nią styczności. Sam osobiście próbowałem wielu filtrów, nakładek i tutoriali, jak osiągnąć efekt czarno białego filmu. Najbliżej w mojej ocenie był chyba Mastin Labs ze swoimi presetami do Lightrooma, ale to jeszcze nie jest dla mnie to. Film to film i póki co dla mnie nic tego nie zmieni.
Dajcie znać w komentarzach jakie są wasze doświadczenia z filmem. Szczególnie czy znaleźliście idealny odpowiednik czerni i bieli w cyfrowym świecie.
Komentarze
Prześlij komentarz