Chyba mam romans!
No i stało się. Wreszcie się zdecydowałem, po tylu latach w których wyciągała do mnie rękę, wołała i zapraszała do siebie prosząc, żebym wreszcie się zobowiązał, zaangażował i poświęcił jej całkowicie. Zdecydowałem w końcu, że przestaje walczyć i szarpać się. Zwyczajnie się poddam i zobaczę co będzie... Nie! Nie zobaczę jak będzie! Nie zostawię tego samemu sobie, zaangażuję się z całych sił. Tym razem tak na poważnie i jeszcze to opiszę na blogu, tak kontrolnie, może w razie chwili słabości ktoś da mi w łeb i zmotywuje trochę bardziej.
Pora wytłumaczyć o co właściwie chodzi. Otóż od kilku lat mam mały romans... Tak mi się przynajmniej wydaje. Ale nie ma się co martwić, nie zdradzam swojej żony, przynajmniej nie w dosłownym tego słowa znaczeniu. Chyba, że za zdradę można uznać miłość do pizzy i fotografii, ale w każdym razie nie o pizzy chciałem tu przynudzać, ale fotografii. O fotografii która będzie tematem przewodnim tego bloga a ściślej ujmując fotografii analogowej. Tak właśnie! Cofam się w rozwoju fotograficznym! Cofam się pozornie, może ewentualnie trochę w czasie, ale cofam się tylko po to żeby potem zrobić kolejny krok na przód, bo przyznam szczerze w ostatnim czasie czuję, że z fotograficznego punktu widzenia przestałem się trochę rozwijać. Aż wreszcie odkryłem na nowo uroki negatywu, czystego, organicznego i namacalnego. Coś co mogę dotknąć i poczuć a nawet powąchać jeśli będę bardzo chciał. Nie pamiętam kiedy tyle nowych informacji udało mi się przyswoić od kiedy zacząłem robić zdjęcia. Dlatego zamierzam poświęcić się jeszcze bardziej negatywowi. Już zdecydowałem. Aparat załadowany, w środku Kodak Trix400 (klasyk czerni i bieli), chemia i akcesoria do wywoływania klisz zamówione a skaner wybrany. Jest jeszcze jedna decyzja związana z całym zajściem. Od dziś nie inwestuje już w fotografię cyfrową. Przynajmniej na razie i muszę przyznać, że to był mój największy dylemat. Ale klamka zapadła. Jedziemy teraz wielkim wozem z napisem NEGATYW.



Komentarze
Prześlij komentarz